20 stycznia 2020 roku - Bóg przemówił

Nie mam zielonego pojęcia, w jaki sposób Bóg przemawia do Ciebie!? W moim przypadku długo milczy... Czasami przeraża mnie jego milczenie. Niepokoi, zatrważa. Czasami tracę głowę i sens życia. Rzadko przemawia, ale jeśli już przemówi... to czyni to w bardzo bolesny i dotkliwy sposób... cierpienie, śmierć, trudna sytuacja, utrata kogoś, zawód... Czytałem kiedyś nagminnie pamiętniki świętych, którzy doświadczali ciemnej nocy, swojego rodzaju "milczenia" Boga... Ten poziom mistyki jest dla mnie nieosiągalny! Jestem o tym głęboko przekonany, ale zauważam u siebie pewne podobieństwa. Bóg milczy. Nie przychodzi do mnie w ciepłym, lekkim powiewie... raczej rzuca gromy... które powodują ogromne cierpienia... i ostatecznie oczyszcza, uzdrawia, rozkochuje się we mnie. Każde doświadczenie jest na tyle dotkliwe i bolesne, że nawet nie ma czasu, żeby się przygotować, zahartować... Kiedy przychodzi, jest wręcz nierozpoznawalny, ukryty, brutalny... zabiera wszystko. Cierpienie wydłuża się, kiedy oponuję, butuję się, nie chcę oddać... Kiedy już utracę, pozostaje tylko On sam... niczego nie daje w zamian. Ktoś kiedyś powiedział, że Bóg najpierw zabiera, następnie daje... W moim przypadku jest zupełnie inaczej... Zabiera wszystko i niczego nie daje. Tylko siebie! Czasami jest mi z Nim ciężko, przynajmniej na początku, ale kiedy uczę się Jego obecności, pozwalam Mu przenikać siebie, czuję w sercu głęboki pokój i szczęście. Na zewnątrz nic się nie zmienia, zmiana dokonuje się we mnie. I to szczęście z małych prostych rzeczy... tak nieprawdopodobne, ale za to moje...