10 stycznia 2020 - wierność i pokora

Wierność i pokora - oto dwa klucze, dzięki którym rozumiem samego siebie. Codziennie przekonuję się, że Bóg kocha mnie bezgraniczną miłością. Jestem o tym święcie przekonany i na tej świadomości buduję swoją codzienność. Ta prawda nie bierze się z powietrza. Podstawą jest dar wiary, który przekłada się chociażby w codziennej Eucharystii, regularnej spowiedzi, codziennej lekturze Pisma św. i modlitwie różańcowej... tylko tyle, albo aż tyle... wystarcza, żeby Boża miłość spływała na mnie obficie i czyniła mnie szczęśliwym i spełnionym. Ta świadomość sprawia, że każdego dnia chcę być wierny Bogu we wszystkim, przede wszystkim w tym, co małe... robić swoje bez oglądania się na innych, bez względu na zasługi, pochwały, nagrody... Wszystko przemija, tylko miłość jest wieczna. Myśl o własnym zbawieniu jest zupełnie wystarczająca i jednocześnie celem ponad wszystko.

W życiu każdego przychodzi taki moment, że odbierają ci wszystko... ludzi, miejsca, rzeczy... Człowiek nagim się urodził i nagi odchodzi z tego świata. Niby oczywiste i prawdziwe same w sobie, ale trudne do przyjęcia... w moim przypadku wygrywa jednak to, że jest to oczywiste. Dziękuję za te codzienne lekcje pokory, bo one ugruntowują mnie w jednym, a mianowicie, że nikt i nic nie odbierze mi tego, co Bóg mi zaoferował raz na zawsze - swoją bezgraniczną miłość, zbawienie...