20 marca 2018 roku - Jakie to szczęście...

Dlaczego Pan Jezus powiedział: „Jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach”? Przecież ci, z którymi rozmawiał, widzieli Go i słyszeli, mogli Go nawet dotknąć, zatem nie musieli wierzyć, że On jest.

Ale bo też to „Ja jestem” ma w ustach Pana Jezusa znaczenie najszczególniejsze. „Ja jestem” jest to starotestamentalne imię Boga. Tak właśnie przedstawił się Bóg Mojżeszowi, kiedy mu polecił wyprowadzenie swego ludu z niewoli egipskiej. „Ja jestem”, „Jestem, Który jestem”.

„Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego”. To ostatnie zdanie z dzisiejszej Ewangelii powiało optymizmem. Wreszcie dotarło do nich! Dotarło to również do nas. I co dalej? Spodobała mi się myśl bł. Władysława Bukowińskiego adresowana do przyjaciela Karola. My też jesteśmy przyjaciółmi ks. Bukowińskiego, a więc adresowana jest również do nas: „Jakie to szczęście, że od młodości Jezus nas pociągnął ku sobie, choć poszliśmy za Nim różnymi drogami. Trwajmy w Jego miłości”.