Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

20 grudnia 2016 - Początek końca...

"Kiedy jest dusza moja udręczona, myślę tylko tak: Jezus jest dobry i pełen miłosierdzia, a choćby się ziemia usunęła spod stóp moich, nie przestanę Mu ufać." Dzienniczek, 1192

Zaufanie nie polega na tym, że będziemy rozumieć wszystko, co nas spotyka. Ufność to mieć pewność, że Bóg jest z nami w naszym cierpieniu i chce nas przez nie przeprowadzić. Logika miłosierdzia nie polega na chronieniu nas przed cierpieniem, ale na wyprowadzeniu dobra z najtrudniejszych doświadczeń. Tak też było w życiu Jezusa. Jego męka i śmierć zakończyła się zmartwychwstaniem, a nam przyniosła zbawienie.

W życiu każdego coś się zaczyna i kończy.

 

1 grudnia 2015 roku - Ad Gentes Divinitus po «kazasku»

Dnia 7 grudnia 2015 roku przypada 50 rocznica promulgacji przez Papieża Pawła VI dokumentu Soboru Watykańskiego II Ad Gentes Divinitus. To skłania do refleksji, rachunku sumienia odnośnie wizji działalności misyjnej Kościoła zaproponowanej przez Ojców Soborowych w jubileuszowym dokumencie.

 

Podejmując wstępną analizę zaproponowanych tam postulatów do posługi misyjnej w Kazachstanie wiele aspektów znalazło przełożenie. Skupię się na trzech zagadnieniach:

Więcej…
 

13 czerwca 2015 roku - obłudnicy, hypokrytes, aktorzy...

Obłudnicy... Gdybyśmy zajrzeli do greckiego tekstu, znaleźlibyśmy tam słowo "hypokrytes", które wolelibyśmy przełożyć jako "hipokryci". Jednak pierwsze znaczenie tego słowa było inne. Zostało przyjęte ze świata teatru i znaczyło tyle, co "aktor". "Nie bądźcie jak obłudnicy", dosłownie "nie bądźcie jak aktorzy", mówi Jezus, kiedy pościcie, kiedy się modlicie i dajecie jałmużnę. Mogę być aktorem nawet w swoich najważniejszych czynnościach. Jednak Pana Jezusa nie da się zagrać!

Z reguły mówimy: "Naśladuj Jezusa, nie mnie". Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że Słowo potrzebuje ciała, potrzebuje wcielenia, więc ludzie, patrząc na nas, powinni dowiedzieć się o Jezusie. Życie stawia nas w takiej sytuacji, że musimy mówić ludziom: "Naśladujcie nas". Bez tego nie można robić apostolstwa. Słowo musi mieć ciało. To samo niesie jednak pokusę aktorstwa. Człowiek może dać się ponieść roli, do jakiej go powołał Pan Bóg i w jakiej go postawiło życie. Może pozwolić się jej zdominować. Tym bardziej, że rola ma swoje prawa i przywileje. Aktor zarabia, gra w teatrze i z tego żyje.

Niezależnie od tego, jaką rolę Pan Bóg nam wyznaczył, najważniejsze pytania, jakie Bóg nam zadaje, są zawsze osobiste i prywatne. Kiedy po zmartwychwstaniu Jezus rozmawia z Piotrem nad Jeziorem Galilejskim, pyta go: "Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?" (J 21, 17). Kiedy pada najważniejsze pytanie, jakie człowiek może usłyszeć: "czy kochasz Mnie?", zawsze jest ono poprzedzone imieniem. "Szymonie, synu Jana...". A przecież to był moment przekazania Piotrowi władzy nad Kościołem. Ktoś mógłby pomyśleć, że wypadałoby, żeby Jezus w takiej chwili nazwał Szymona jego nowym imieniem, że powinien zwrócić się do niego: "Piotrze". Jednak właśnie na tym polega mądrość tej rozmowy. Piotr to imię urzędu, imię pierwszego papieża, a więc imię roli, jaką ten człowiek ma odegrać w Kościele. Jednak pytanie, które wówczas pada, jest bardziej podstawowe niż jakikolwiek urząd, funkcja, rola. To jest pytanie o miłość.

 

31 maja 2015 roku - Bóg niczego nie niszczył w Maryi

Bóg znacznie więcej wymaga od siebie niż od ludzi. Bóg w człowieku niczego nie niszczy. Jeden z najpiękniejszych obrazów Boga to krzew, który Mojżesz ujrzał na pustyni. Jak to możliwe, że krzew się pali, ale się nie spala? Nie niszczy się. To było tak zdumiewające zjawisko, że Mojżesz podszedł, żemy mu się przyjrzeć. Kościół wschodni, szczególnie prawosławny, na podstawie tego obrazu płonącego krzewu stworzył typ ikon, na których Matkę Bożą przedstawia się jako płonący krzew. Dlaczego? Bo jak ten ogień nie niszczył krzewu, tak Bóg niczego nie niszczył w Maryi, kiedy do niej przyszedł. Te ikony mają pokazywać prawdę o dziewictwie Maryi. Maryja wybrała życie dziewicze, a Bóg chciał mieć z niej Syna, więc uczynił to tak, żeby jej dziewictwa nie zniszczyć. Ta myśl o Maryi odkrywa prawdę o nas samych. W tej miłości Boga do Maryi można odkryć miłość Boga do siebie samego.

 

26 maja 2015 roku - Czemu Bóg mnie wybrał?

W Księdze Powtórzonego Prawa Bóg pyta naród wybrany: «Czemu was wybrałem?». Nie szukajcie w sobie powodów, dla których Bóg was wybrał. Szukajcie ich w Nim.

 

23 maja 2015 roku - Na ile wyceniamy swoją służbę dla Boga?

Kiedy do Elizeusza przyjechał Naaman, wódz Syryjczyków chory na trąd, Elizeusz wysłał go, by siedem razy zanurzył się w Jordanie, a będzie zdrowy. Oczywiście Naaman przywiózł ze sobą ogromny majątek, żeby zapłacić za uzdrowienie, i był bardzo zdumiony, że Elizeusz nic od niego nie wziął. Prorok doskonale rozumiał, że nic tu nie było z niego. Jednak Gechazi pojechał z Naamanem i powiedział mu: «Pan mój polecił mi powiedzieć: «W tej oto chwili przyszli do mnie dwaj młodzieńcy z góry Efraima, uczniowie proroków. Daj mi – proszę – jeden talent srebra i dwa ubrania zamienne»». A Naaman zadowolony dał mu dwa talenty srebra – 69 kilo. Gechazi chciał jeden talent, ale Naaman nie przelicza – daje dwa. Gechazi wrócił do domu, a Elizeusz już na niego czekał. «Zapytał go: «Skąd ty idziedz, Gechazi?». Odparł: «Sługa twój nigdzie nie chodził». Lecz on powiedział do niego: «Nie, serce moje ci towarzyszyło, kiedy ktoś odwrócił się na wozie swoim na twoje spotkanie. Czy teraz jest czas brać srebro, aby nabywać ubrania, drzewa oliwne, winnicę, drobne i duże bydło, niewolników i niewolnice? A trąd Naamana przylgnie do ciebie i do twojego potomstwa na zawsze». Gechazi więc oddalił się od niego biały od trądu jak śnieg» (2 Krl 5, 25-27). Gechazi to ktoś taki, kto uważa, że powinien mieć coś z tego, że pracuje dla proroka. Tę postawę dobrze znamy: «Coś muszę mieć z tego, że jestem wierzący», «Coś musze mieć z tego, że się staram, że jestem dobry». Gechazi wycenił swoją służbę na kilkadziesiąt kilogramów srebra. Trzeba sobie zadać bezczelne pytanie: na ile wyceniamy swoją służbę dla Boga?

 

21 maja 2015 roku - «Moje ciało»

Gdy Paweł mówi «ciało», to wcale nie ma na myśli cielesności. Są tysiące głupich komentarzy, które dowodzą, że ciało to coś złego. Kiedy Pismo Święte mówi «ciało», to mówi tyle co «natura człowieka». W szesnastym rozdziale Mateusza, Jezus pyta: «A wy za kogo mnie uważacie?». Piotr mu na to odpowiada: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Wtedy Jezus mówi mu: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie» (Mt 16, 15-18). Tutaj krew i ciało oznaczają ludzką naturę. Piotr tego sam nie odkrył, tylko objawił mu Bóg. Kiedy Pismo Święte mówi «ciało», to mówi o człowieku. W tym napięciu między duchem a naszym własnym człowieczeństwem wiara nam podpowiada, że człowiek może przekroczyć możliwości swojej natury i zachowań, które do niej należą. Mało tego, my właśnie do tego jesteśmy zaproszeni w wierze.

 

18 maja 2015 roku - Miłość jest szybsza

Piotr jest symbolem władzy w Kościele, a Jan symbolem miłości – charyzmatu. Oczywiście u grobu Jan jest pierwszy, bo szybciej rozumie. Brat Albert znalazł sposób na biedę krakowską szybciej, niż wszyscy biskupi razem wzięci, bo miłość szybciej odkrywa i szybciej rozumie. Franciszek też wiedział, jak odpowiedzieć na potrzeby ówczesnego Kościoła. Wiedział, co jest problemem Kościoła, choć żaden papież, którego znał, tego nie rozumiał. Wymyślali takie rzeczy, że aż strach. Miłość jest szybsza. Co się dzieje przy grobie? Jan nie wszedł do środka, tylko czekał na Piotra. Kiedy Piotr przyszedł, Jan puścił go przodem i potem napisał: «Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma» (J 20, 8-9). Piotr jest potrzebny Janowi, choć ledwie za nim nadąża. Jest mu potrzebny nie dlatego, że Jan nie zna odpowiedzi na pytania, które dotyczą wiary, ale dlatego, że zna ich za dużo.

 

16 maja 2015 roku - klucz do świętości

Kiedy Kościół wzywa świętych, w tych trwamy w nowennie do św. Rity, to nie jest żaden apel poległych, ale przywołanie ludzi, którzy żyją w Bogu. Kiedy w ich towarzystwie sprawujemy Eucharystię, to natychmiast ciśnie nam się na usta pytanie, skąd wzięła się świętość. Co sprawiło, że tacy byli? Właśnie na to pytanie odpowiada Eucharystia.

"Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną" - mówi Jezus do Piotra. To znaczy, że Piotr nie będzie miał udział w Jego apostolstwie, w Jego godności Syna Bożego, ani w niebie, ani w Jego świętości. Jezus nie mówi Piotrowi: "Jeśli nie będziesz ubogi...", ale "Jeśli cię nie umyję". To znaczy, mówiąc najprościej, "jeśli nie pozwolisz, żebym ci posłużył, nie będziesz miał udziału ze Mną". Nam się wydaje, że święty to ten, kto się porywa na niesłychane rzeczy, na miłosierdzie, ubóstwo, posłuszeństwo i wiele innych cnót. To pewnie jest i prawda, ale nie tu leży klucz do świętości. Święty to ten, kto pozwolił Chrystusowi sobie usłużyć, a to nie jest łatwe. Nawet Piotr miał z tym kłopot: "Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał". Piotr nie chce, żeby Chrytus mu usłużył. Trzeba pozwolić Bogu, żeby mi usłużył. Eucharystia to jest właśnie taki czas, kiedy Bóg nam usługuje.

 

15 maja 2015 roku - odwiedziny chorych

Dzisiaj odwiedziłem chorych w parafii. Towarzyszą mi bardzo mieszane uczucia: dobre i złe. Z jednej strony spotkałem chorych otoczonych miłością bliskich, dzieci, wnuków. Na obliczach tych osób malowało się szczęście, pogoda ducha, radość mimo ogromnego cierpienia w wielu przypadkach. Chyle czoła przed zdrowymi członkami rodziny. To lekcja szacunku, cierpliwości, wyrozumiałości, miłości. Ci ludzie obrali najlepszą część. Pewnie tak zdany egzamin jest świadectwem dobrego wychowania, ale i pięknego człowieczeństwa. Z drugiej strony spotkałem osoby porzucone, samotne. Mam przed oczami dziadka z Domu Starców. Trzymał nas za ręce i nie puszczał. Opowiadał o swoich dorosłych dzieciach, wnukach, prawnukach. Mówił, że przepisał im cały dorobek życia. I te słowa: pociąg odjechał, a on pozostał nikomu niepotrzebny! Słuchając tego miałem serce pełne złości na jego rodzinę, która cieszy się ciepełkiem, które im przepisał i nie przejmuje ich cierpienie ojca, dziadka. I tak sobie pomyślałem, że księżom to łatwiej, bo już teraz wiedzą, że starość spędzą w Domu Emerytów, ale ojcom, dziadkom za życia coś takiego nie przechodzi do głowy, bo rodzina, dzieci, wnuki... a powinno!!!

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 8 z 16