Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

23 lutego 2018 roku - Rodzina jest szkołą przebaczenia

Pewien ojciec opowiadał, jak to jego kilkuletni syn pożalił się na kolegów, którzy mu dokuczali. Kiedy skończył, ojciec zaproponował synowi wspólną modlitwę o wyzbycie się urazów i uprzedzeń. Rozczarował tym swojego syna, bo ten spodziewał się, że tato swoimi muskułami rozprawi się z jego wrogami.

Przebaczenie to darowanie komuś winy. Greckie słowo przetłumaczone w Biblii na „przebaczenie” dosłownie znaczy „pozwolić odejść”, podobnie jak ma to miejsce w sytuacji, gdy ktoś nie żąda spłaty zaciągniętego długu. Jezus użył tego porównania, kiedy uczył swych naśladowców modlić się: „Przebacz nam nasze grzechy, bo my sami też przebaczamy każdemu, kto jest winny wobec nas” (Łukasza 11:4).

Kochane Rodziny! Przebaczenie nie oznacza udawania, że nic nie zaszło. Uraza, uprzedzenie nigdy nie powinny nocować w domu. Zanim położysz się spać, poproś o przebaczenie. Jeśli nie stać cię na to, ofiaruj w tej intencji dzisiejszy post. Do wstrzemięźliwości od mięsa dodaj modlitwę i dzieło miłosierdzia, a przebaczysz jeszcze przed Zachodem Słońca. Rodzina jest szkołą przebaczenia.

 

22 lutego 2018 roku - Duch wyrwał Jezusa

W Ewangelii z I niedzieli Wielkiego Postu usłyszeliśmy, że Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Chyba nie uczynił tego w sposób grzeczny. W greckim tekście Ewangelii użyto słowa, które po polsku znaczy „wyrwał”. Duch wyrwał Jezusa z rodzinnego domu, spod opieki troskliwej Matki. Ks. Jan Twardowski komentując tę fragment napisał, że Duch czasem niegrzecznie może nas wyrwać z naszych schronów, ale zawsze po to, żeby ukazać wielkie Boże sprawy. Bł. Władysław Bukowiński w liście do przyjaciela Mietka zdemaskował jeden z takich schronów: „U mnie na czele walki duszpasterskiej wysuwa się alkoholizm, wręcz zabójczy dla życia małżeńskiego i rodzinnego”.

Do parafialnej Księgi Trzeźwości wpisało się już 25 osób. Ci ludzie zobowiązali się do całkowitej abstynencji na czas trwającego Wielkiego Postu z nadzieją w sercu, że ta ofiara wyrwie chociażby jednego człowieka z uzależnienia.

Drogi Czytelniku!

Gdybym cię zwyczajnie poprosił o podjęcie takiego wyrzeczenia, to uczyniłbym to w sposób grzeczny. Wzywam Cię do całkowitej abstynencji od napojów alkoholowych na czas Wielkiego Postu.

 

20 lutego 2018 roku - "Jestem ustawicznie domokrążcą"

Odkryłem związek pomiędzy św. Pawłem a bł. Władysławem Bukowińskim. Obaj organizowali podróże misyjne.

Ks. Bukowiński odbył, jak sam pisał, „osiem wielkich wypraw misyjnych”: m.in. do Turkmenistanu. „Jestem ustawicznie domokrążcą. Całe moje duszpasterstwo dokonuje się w cudzych domach. Mszę św. w naszych warunkach trzeba odprawiać raniutko lub wieczorem”.

Kościół w Turkmenistanie promieniuje dzisiaj ufną, a w konsekwencji żywą wiarą. Ojciec Andrzej Madej, tamtejszy misjonarz opowiadał, jak to po zajęciu miejsca w samolocie, stewardessa zauważyła krzyż na jego koszuli. Uśmiechnęła się i zapytała: i co… pomaga? Na to Ojciec Andrzej: Kochana! Nie to słowo… On zbawia… Jezus jest moim Zbawicielem.

Ks. Władysław Bukowiński był głęboko przekonany, że wszystkie nawet najbardziej bolesne sprawy nabierają sensu w Ofierze Chrystusa. Msza święta jest źródłem ufnej, a w konsekwencji żywej wiary.

 

 

19 lutego 2018 roku - "Życie nasze jest mimo wszystko bardzo piękne"

Przedwczoraj cytowałem wypowiedź ks. Eliasza Głowackiego. Zaświadczył on wobec zebranych w Murafie kapłanów, że w ks. Bukowińskim znalazł człowieka – wzór dla siebie. Zachował się protokół z tego spotkania. Moją uwagę przykuła reakcja ks. Władysława – uczestnika tego spotkania – który po zakończeniu przemówienia wygłoszonego przez ks. Eliasza, podziękował i zaśpiewał studencką piosenkę: „Kto się nie chce uczyć, egzaminy składać, niech szewcem zostanie”. Posypały się oklaski, lecz w duszy słuchaczy pozostała zaduma. Mimo pogody ducha i humoru widać było, że ksiądz Władysław był chory, nawet przy posiłkach ogarniała go senność. W ciągu dnia dwa lub trzy razy musiał się położyć i wypocząć. Nigdy się nie skarżył i nie narzekał. Za najdrobniejszą przysługę dziękował.

Wśród słuchaczy Radia są również osoby chore. Dedykuje wam fragment z listu ks. Władysława adresowanego do przyjaciela Stasia: „Biorąc pod uwagę, że czas wydaje się być krótki, a konieczności życiowe są naprawdę ekstremalne – pracuję jeszcze, póki jako tako służy zdrowie. Nie przejmuję się za bardzo chwiejnością tego zdrowia, tylko cieszę się każdym dniem przeżytym w zdrowiu i pracy. (…) Życie nasze jest mimo wszystko bardzo piękne. Dla niego warto nawet i zachorować, choć może tak źle nie będzie”.

Ufam, że chorym te słowa dodają otuchy, rozpromienią wasze oblicza i sprawią, że swoje cierpienie ofiarujecie w intencji „małej trzódki na Wschodzie”.

 

18 lutego 2018 roku - Tajemniczy Bolcio i solidna modlitwa wstawiennicza

Wspomniałem, że ks. Władysław Bukowiński miał pośredni związek z Opolem. W liście adresowanym do ks. Stanisława Kobyłeckiego z dnia 13 lutego 1974 roku przeczytałem takie zdanie: „Zmartwiła mnie wiadomość o chorobie Bolcia. Jest to człowiek bardzo jeszcze potrzebny, którego zastąpić byłoby bardzo trudno. Pamiętam o nim w modlitwie”. Kim jest ten tajemniczy Bolcio? Otóż ks. Władysław swoją korespondencję prowadził niezwykle mądrze i roztropnie, bowiem zdawał sobie sprawę, że jego list są dokładnie sprawdzane, stąd też niejednokrotnie używał imion lub określeń znanych jedynie adresatom, np. ks. Arcybiskupa Kominka nazywał „Bolcio”.

Tajemniczy Bolcio, czyli Bolesław Kardynał Kominek w 1945 roku był mianowany administratorem apostolskim Opola; stworzył podstawy do powołania w późniejszych latach diecezji opolskiej. Jego działalność spotkała się z niechętnym przyjęciem władz komunistycznych. Został zmuszony do opuszczenia Opola, przebywał w Krakowie oraz w Sierszy.

Ks. Bukowińskiego fascynowała determinacja, hart ducha Kardynała Kominka, zresztą w każdym człowieku dostrzegał jakiś potencjał, co chętnie podkreślał chociażby w swoich listach. Zmartwiła go choroba założyciela Kościoła, którego stolica jest obecną siedzibą radia Doxa. Zmartwienie przerodziło się w solidną modlitwę.

Drogi czytelniku!

Odmów teraz modlitwę przez wstawiennictwo bł. Władysława Bukowińskiego, wypowiedz imię człowieka, który potrzebuje szczególnej łaski:

 

Boże Ojcze, który zleciłeś duszpasterską posługę

Twemu słudze Ks. Władysławowi

nawet w więzieniach i łagrach,

obdarzając go wielką wiarą, odwagą i przebaczającą miłością,

udziel i mnie tych samych darów,

potrzebnych do życia Ewangelią we współczesnym świecie.

Za przyczyną Twego Sługi wysłuchaj moją modlitwę w intencji…

i obdarz go łaską, której tak bardzo potrzebuje.

Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.

 

17 lutego 2018 roku - głodnych nakarmić

Dzisiaj – idąc za propozycją zeszytu formacyjnego – realizujemy pierwszy uczynek miłosierdzia względem ciała – głodnych nakarmić. Wzruszyło mnie świadectwo ks. Eliasza Głowackiego, który przebywał w obozie razem z bł. Władysławem Bukowińskim. W czasie spotkania z księżmi w październiku 1974 roku w Murafie wspaniale pokazał wyobraźnię miłosierdzia ks. Bukowińskiego, która dzisiaj znajdzie swoich naśladowców wśród słuchaczy – jestem o tym przekonany.

Oto świadectwo ks. Eliasza Głowackiego: „W tym piekle zła, niesprawiedliwości, krzywdy, bólu i cierpienia szukałem człowieka – wzoru dla siebie. Tym wzorem człowieka i kapłana był dla mnie przez 9 lat w łagrach i pozostanie na zawsze tutaj obecny ksiądz Władysław Bukowiński. Wysoki, wychudły, w lichej odzieży, lecz zawsze pogodny i uśmiechnięty. Widziałem go powracającego z pracy z klocem drzewa na ramieniu, chociaż nie wszyscy nieśli drzewo. Chciałem jak najprędzej nawiązać kontakt osobisty, lecz to sprawa niełatwa, zawsze był otoczony współwięźniami, o coś pytał, odpowiadał na pytania, tłumaczył, pocieszał, nieraz powiedział żartobliwe słówko. (…) Nie tylko słowem głosił miłość, ale czynem praktykował na co dzień. Pomagał innym nosić drzewo, dzielił się skromną porcją chleba, oddawał innym cieplejszą bieliznę, nie patrząc na narodowość lub pochodzenie. Kiedy bliżej go poznałem, starałem się go naśladować. Kontakty z nim podtrzymywały mię na duchu, zrozumiałem wartość cierpienia, dzięki czemu nie załamałem się – owszem, wzrosła we mnie wiara i nadzieja lepszego jutra.

 

16 lutego 2018 roku - modlitwa jest jak ptak...

Na samym początku Wielkiego Postu, czytamy Ewangelię, która – używając języka fachowego – poucza o szczególnej ważności trzech dziedzin naszej aktywności religijnej, tzn. modlitwy, postu i jałmużny. Specjalnie zwróciłem uwagę na fachowość języka, bo tłumacząc to na chłopski rozum – fragment Ewangelii ze Środy Popielcowej pokazuje, że kochające ramiona Jezusa, którym zaufaliśmy, są ramiona solidnymi, pewnymi i spełnionymi…

Właśnie na podstawie fragmentu z Mt, 6 rozdział, wersety od pierwszego do 18, Ojcowie Kościoła lubili pokazywać trójjedynię tych trzech sposobów oddawania czci Bogu. Mówili tak: modlitwa jest jak ptak, który żeby dofrunąć do nieba, musi mieć dwa skrzydła – skrzydła postu i dzieł miłosierdzia. To samo mówili o poście: że jest to taki ptak, który nigdzie nie dofrunie, jeśli zabraknie mu skrzydła modlitwy i skrzydła dzieł miłosierdzia. I to samo mówili Ojcowie Kościoła o dziełach miłosierdzia, że ten ptak potrzebuje skrzydła modlitwy i skrzydła postu.

Przygotowałem dla moich parafian wielkopostny zeszyt formacyjny z rekolekcjami na każdy dzień. Po egzemplarzu otrzymali również Justyna i Wojciech, fizjoterapeuci z Opola. Dziękuję im za posługę i wolontariat na rzecz naszych chorych. Według zeszytu formacyjnego środa i piątek są dniami postu, czwartek i sobota – dniami jałmużny, niedziela i poniedziałek – dniami modlitwy, a wtorek dniem rachunku sumienia. Każdy dzień rozpoczyna się czytaniem Ewangelii z dnia. Przebywanie w ramionach Jezusa, gwarantuje solidną modlitwę, konkretną jałmużnę i spełniony post.

 

15 lutego 2018 roku - Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Tradycyjnemu obrzędowi posypania głów popiołem w Środę Popielcową towarzyszą m. in. słowa: "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię". Warto zwrócić uwagę, Jezus mówi nie tylko: „nawróćcie się”, ale mówi także: „wierzcie w Ewangelię”, inaczej mówiąc rzućcie się w moje ramiona. Ja jestem Ewangelią. On chce, aby Ewangelia była podstawą naszego zaufania i wierności. Kierownikiem duchowym rozważań pt. minuta z Kazachstanu będzie bł. Ks. Władysław Bukowiński. W Internecie można znaleźć wiele ciekawych informacji o życiu tego kapłana. Zachęcam słuchaczy do zapoznania się z Jego biografią. Kapłan ten jest pośrednio związany z Opolem, opowiem o tej relacji innym razem. W rozważaniach skupię się na Jego postawach, w których namacalnie wyczuwa się ramiona Jezusa. Ojciec Ryszard Grabski, który przebywał z ks. Bukowińskim w gułagu Dżezkazgan Rudnik, niedaleko Karagandy, zanotował bardzo ciekawe wspomnienie z życia obozowego, a mianowicie napisał: „Ks. Władysław szukał w myśli sposobów, jak przygotować naszych ziomków do Świąt Wielkanocnych. Każdego z kapłanów przydzielił do jednego z baraków. Ten miał obowiązek poznać mieszkających w nim katolików i przygotować do wielkanocnej spowiedzi i Komunii świętej. Sam podjął się przeprowadzić rekolekcje wielkopostne. Ponieważ zgromadzenie się w jednym miejscu po trzech i więcej było surowo zabronione i ścigane przez władze obozowe, ks. Bukowiński zbierał chętnych, szedł z nimi poza składy na terenie kopalni i tam głosił do nich słowo Boże. Raz w języku polskim, raz po ukraińsku, to znów po niemiecku lub po rosyjsku, zależnie od tego, jakie audytorium przeważało, i tak przez tydzień przygotowywał do Świąt Wielkanocnych.” Zachwyca mnie to proste wspomnienie i motywuje do tego, żeby samemu przebywać w ramionach Jezusa i pomóc innym znaleźć się w tych ramionach.

 

5 października 2017 roku - Sentir con la Iglesia

"Czuć z Kościołem" - klasyczny aksjomat, pochodzenia ignacjańskiego, obrał abp Oskara Arnulfa Romero jako swoje zawołanie biskupie. W artykule opublikowanym na początku 1965 r. Romero pisze: "Żeby nie ośmieszyć się chorobliwym przywiązaniem do tego, co dawne, i żeby nie ośmieszyć się jako łowca przygód, goniąc za 'nieprawdziwymi marzeniami' o nowości, lepiej jest kierować się w życiu, dziś bardziej niż kiedykolwiek, owym klasycznym aksjomatem: Sentir con la Iglesia, który konkretnie oznacza przywiązanie do hierarchii". Jezus przemawiając do wzruszonej Katarzyny Sieneńskiej, wyznał: "Krew tę złożyłem w gospodzie mistycznego ciała, świętego Kościoła, mej miłości, aby krzepiła odwagę tych, co chcą być prawdziwymi rycerzami w tej walce z własną zmysłowością i z ułomnym ciałem, ze światem i diabłem. Upojeni krwią nie poddają się nigdy, walczą dzielnie aż do śmierci i tak zmuszają do ucieczki wszystkich wrogów". Kościół Gospodą! Sentir con la Iglesia. W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie gospoda, w której złożył on półżywego człowieka nazywa się z grecka PAN-DOCHEJON - czyli "miejsce, do którego wszyscy mogą przychodzić" i Ojcowie wiary rozczytywali ten symbol jako szkic Kościoła.

 

4 października 2017 roku - życie bez Jezusa

Moje życie bez Jezusa staje się narastającą ciemnością; niespokojne jest jezioro, które się burzy - szybciej się męczę, brakuje mi tchu, sił, ogarnia mnie lęk, frustracja... "Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów (Stadion - miara długości używana w starożytnej Grecji; równa 600 stopom. Odpowiada długości od 174 do 210 metrów. Najczęściej przyjmuje się 192 m. Czyli 30 stadiów to około 6 kilometrów) ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: "To ja jestem, nie bójcie się!". Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali" (J 6, 16-21). Jezioro Tyberiadzkie ma długość 21 km i szerokość 13 km, byli więc w połowie jeziora, na samym środku, a to oznacza, że nie mogli natychmiast znaleźć się na drugim brzegu w naturalny sposób - Jezus dobitnie zademonstrował uczniom, że z Nim pokonuje się trudności błyskawicznie; ustał lęk, ustąpiło zmęczenie.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 8 z 20