Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

23 marca 2018 roku - pedagogia Jezusa

W dzisiejszej Ewangelii aż dwa razy stosuje Jezus tę metodę pedagogiczną, która polega na tym, że aby dziecko przyjęło gorzkie lekarstwo, podaje się mu je razem z cukrem. Widzieliście przecież – mówi im – wiele moich dobrych czynów, pochodzących od Ojca. Krótko mówiąc: uznają, że cukier jest słodki, uznają, że Jezus wykonuje wiele dobrych czynów, ale absolutnie nie mogą się zgodzić z tym, że te Jego dobre czyny pochodzą od Jego Ojca. Ponieważ wskazanie na czynione przez siebie dobro nie przyniosło żadnego skutku, Pan Jezus walczy o nich od innej strony. Wskazuje na tekst Psalmu mówiący o tym, że nawet oni, zwyczajni ludzie, zdolni są do jakiegoś realnego uczestnictwa w Bogu. Niestety również ta próba dotarcia do ich serc i umysłów skończyła się niepowodzeniem.

Bł. Władysław Bukowiński przytaczał historię wdowy, która bardzo cierpiała, ponieważ wychowała ateistów. Jej historię ks. Władysław kończy pełnym nadziei ostrzeżeniem: „Odpowiedziałem jej, że nigdy nie jest za późno się modlić, wytrwale wzywać miłosierdzia Bożego.” Wdowa przytoczyła słowa swojego syna: „Ty mamo módl się, ile chcesz. Ale nie wymagaj ode mnie, żebym ja się modlił”. Córka jeszcze boleśniej zraniła matkę: „Jaka ty jesteś zacofana, że się jeszcze modlisz. Nie rozumiesz, że to jest głupota i strata czasu”.

Wielka to tajemnica, że niekiedy sam Bóg może przegrać walkę z nami o nasze dobro.

 

22 marca 2018 roku - Nie lękajmy się dawać świadectwo prawdzie...

Przeciwnicy Pana Jezusa nosili w sobie przeświadczenie, iż żaden człowiek nie może być większy od Abrahama. Fałszywemu myśleniu Jezus przeciwstawia prawdę: „Zaprawdę powiadam wam: zanim Abraham stał się, Ja jestem”. Powiedzenie prawdy wywołało oburzenie słuchaczy, ściągnęło na Jezusa zagrożenie. Jednak w ten sposób Pan nasz zostawił nam przykład, jak mamy się przeciwstawiać fałszywym przeświadczeniom. Nie lękajmy się dawać świadectwo prawdzie, nawet jeżeli narażamy się w ten sposób na czyjeś oburzenie, a nawet prześladowanie.

Bł. Władysław Bukowiński uważał, że trzeba się modlić i otwarcie bez lęku mówił o tym w rozmowie ze śledczym: „A co wy tam robicie?” Ja: „Modlę się do Boga”. On zrywa się z miejsca i wrzeszczy na całe gardło: „Tutaj surowo się zabrania modlić się do Boga!” Ja: „Niech się pan uspokoi. W przyszłości będę się tak modlić, żeby Pan tego nie zauważył”.

 

21 marca 2018 roku - "słodkie jest jarzmo Chrystusowe, a brzemię Jego jest lekkie"

To są dwie zupełnie rożne rzeczy: być uczniem Pana Jezusa tylko do czasu, a być Jego uczniem na zawsze, wytrwać w Jego nauce.

Niestety, wielu ludzi przestaje być uczniami Pana Jezusa w momencie próby. Uciekamy od Jego nauki, kiedy trwanie przy niej domaga się zbyt wielkich, naszym zdaniem, poświęceń. Niektórzy przestają być uczniami Pana Jezusa, bo chcą mieć spokój, chcą unikać szyderstw, docinków i nietolerancji, jakie nieraz spotykają tych, którzy otwarcie przyznają się do wiary, jak chociażby naszych skoczków.

Osobiście pomagają mi słowa ks. Bukowińskiego. Często je powtarzał w łagrach sowieckich, a więc jemu też pomagały: „Nic też nie zbliży człowieka wierzącego do Boga, a szczególnie do Chrystusa ukrzyżowanego jak właśnie cierpienie. Wiem tylko jedno, iż słodkie jest jarzmo Chrystusowe, a brzemię Jego jest lekkie…”.

 

20 marca 2018 roku - Jakie to szczęście...

Dlaczego Pan Jezus powiedział: „Jeżeli nie uwierzycie, że Ja jestem, pomrzecie w grzechach”? Przecież ci, z którymi rozmawiał, widzieli Go i słyszeli, mogli Go nawet dotknąć, zatem nie musieli wierzyć, że On jest.

Ale bo też to „Ja jestem” ma w ustach Pana Jezusa znaczenie najszczególniejsze. „Ja jestem” jest to starotestamentalne imię Boga. Tak właśnie przedstawił się Bóg Mojżeszowi, kiedy mu polecił wyprowadzenie swego ludu z niewoli egipskiej. „Ja jestem”, „Jestem, Który jestem”.

„Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego”. To ostatnie zdanie z dzisiejszej Ewangelii powiało optymizmem. Wreszcie dotarło do nich! Dotarło to również do nas. I co dalej? Spodobała mi się myśl bł. Władysława Bukowińskiego adresowana do przyjaciela Karola. My też jesteśmy przyjaciółmi ks. Bukowińskiego, a więc adresowana jest również do nas: „Jakie to szczęście, że od młodości Jezus nas pociągnął ku sobie, choć poszliśmy za Nim różnymi drogami. Trwajmy w Jego miłości”.

 

19 marca 2018 roku - nasze rozterki

W Ewangelii Mateusza czytamy o rozterkach Józefa, kiedy zauważył, że jego dziewicza małżonka jest brzemienna. Wtedy Józef postanowił rozłączyć się z Maryją bez oskarżania jej o cudzołóstwo, co automatycznie wystawiało na szwank jego własne dobre imię. Jak wiemy, sam Bóg zatroszczył się o to, ażeby Józef zrozumiał tajemnicę macierzyństwa Maryi. Ze względu na tamte rozterki św. Józef jest dziś patronem małżonków kuszonych do rozwodu.

Tak się składa, że dla naszej wspólnoty w Szucińsku parafią-matką jest parafia św. Józefa w Makinsku. Duszpasterze z tej parafii położyli ten pierwszy kamień pod budowę żywego Kościoła, który z czasem przekształcił się w samodzielną placówkę.

Bliska wieź ze św. Józefem przetrwała do dnia dzisiejszego. Przeżywamy wielkie rozterki, kiedy małżonkowie żyją bez ślub. W Kazachstanie sytuacja jest specyficzna: „Częściej trzeba błogosławić taką parę małżeńską, która już żyje ze sobą, ale bez błogosławieństwa kapłańskiego. Miałem i takie wypadki – pisał ks. Władysław Bukowiński – że równocześnie dawałem ślub ojcu i synowi, matce i córce. Błogosławiłem w jednym dniu do 30 par małżeńskich, oczywiście po wysłuchaniu generalnej spowiedzi z całego życia.”

 

16 marca 2018 roku - Bóg dopuszcza do tego, że wciąż jest zabijany

Chyba już nie da się bardziej pokazać nieskończonej odległości między Bożą miłością a ludzkim grzechem: Oto Syn Boży, Bóg prawdziwy, szuka człowieka, żeby go ocalić i w tym celu staje się jednym z nas i przyjmuje nasz ludzki los. My, w odpowiedzi na tę Jego miłość – korzystając z tego, że On stał się jednym z nas – szukamy Go, żeby Go zabić.

Bóg dopuszcza do tego, że wciąż jest zabijany. Wielu zabija Go we własnej duszy, ponieważ głos sumienia przypomina im jakieś wielkie grzechy. W ślad za tym chcą Go zabijać w duszach innych, zwłaszcza słabszych od siebie. Wyrzucają Go z przestrzeni publicznej, którą chcieliby uczynić miejscem zwycięstwa tego, co bezbożne i Bogu przeciwne. Wyrzucają Go z rodzin – pisał we wspomnieniach ks. Władysław Bukowiński – tych rodzin, gdzie rodzice nie modlą się ze swoimi dziećmi…

Pamiętajmy, że Jezusa ludzie wielokrotnie chcieli zabić. Zabili Go jednak dopiero wtedy, kiedy On się na to zgodził.

 

15 marca 2018 roku - ile ważę w oczach Boga?

W dzisiejsze Ewangelii odczytujemy zdanie Jezusa, które jest kluczowe dla wyobraźni miłosierdzia i jałmużny: „Jakże możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga?” (J 5, 44).

Warto uświadomić sobie, że w myśleniu biblijnym słowa „chwała” znaczy pierwotnie tyle, co „ciężar”, „waga”. „Chwalebny” w naszym życiu jest więc ten, kto odpowiednio dużo „waży”; jest dla nas „ważny”; ma swój „ciężar”. Bóg jest „chwalebny” w naszym życiu (przecież wiele razy codziennie przypominamy to sobie, odmawiając jedną z najprostszych modlitw: „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu…”), jeśli waży najwięcej – jest w stanie przeważyć wszystko!

Jeśli chcę się dowiedzieć, ile naprawdę ważę w oczach Boga, muszę popatrzeć na krzyż! Biskup Nowosybirska ks. Józef Werth zwrócił uwagę na podejście ks. Bukowińskiego do sakramentu pokuty: „Miał maleńki krzyż przy sobie i zawsze trzymał go w ręku”. Patrząc na Ukrzyżowanego, zaczynam rozumieć, ile ważę u Boga, zanim wykonam jakikolwiek dobry czyn. Temu Bogu – objawionemu w Ukrzyżowanym – można zawierzyć, powierzyć siebie, a potem spróbować odwzajemnić taką miłość.

 

14 marca 2018 roku - „Ojciec mój aż do tej chwili pracuje, i Ja pracuję”

Pan Jezus mówi tu o sobie, że jest współpracownikiem Bożego dzieła stwórczego. Pan Jezus wyraźnie podpowiada, że dzieło stworzenia jeszcze trwa. Możemy się domyślać, że Boży odpoczynek nastąpi w nieprzemijającym Dniu Wiekuistym, kiedy Bóg odpocznie razem z wszystkimi swoimi zbawionymi.

W świetle dzisiejszego Słowa rozumiem wartość pracy przy ścisłej współpracy z Jezusem. Mam tu na myśli pracę na rzecz świętości i godności życia ludzkiego. W środę popielcową byłem porannym gościem radia Doxa i podczas rozmowy wspomniałem o młodej dziewczynie, która nosiła się z zamiarem dokonania aborcji w szóstym miesiącu ciąży. Wspominałem również o batalii, którą podjęliśmy w walce o życie dziecka. Dużą rolę odegrała modlitwa, post, rozmowy jednak przy ścisłej współpracy z Jezusem i gronem świętych. Przełom nastąpił po nocnej rozmowie z relikwiami bł. Władysława Bukowińskiego w kieszeni.

Tydzień temu urodził się zdrowy, silny chłopiec. Składam serdeczne gratulacje duchowym babciom, dziadkom, ciociom i wujkom, którzy podjęty post i modlitwę w tej intencji okazali się współpracownikami Bożego dzieła stwórczego.

 

13 marca 2018 roku - symbol grzesznika?

Jaką nadzieję na odzyskanie zdrowia może mieć chory, który choruje już od 38 lat? Mam na myśli paralityka z dzisiejszej Ewangelii. To prawda, że znajdował się przy sadzawce Betesda, z którą wiara ludowa wiązała jakieś moce uzdrowicielskie, ale nie miał nawet człowieka, który by go do tej wody doprowadził. Jeżeli nawet ten paralityk miał jakąś nadzieję, to była to nadzieja przysypana rezygnacją. Ten paralityk bardzo dobrze symbolizuje ten rodzaj grzeszników, którzy pogodzili się poniekąd ze swoim grzechem. Ks. Władysław Bukowiński pisał w listach o zesłańcach, którzy nie spowiadali się od 20 lat. Moją uwagę przykuwa inne trafne spostrzeżenie ks. Bukowińskiego: „Spowiednik musi dokładnie wypytywać się. Bez pomocy spowiednika nie więcej jak 10 procent spowiadających się potrafi dobrze się wyspowiadać. Inni często mówią drobiazgi, a zapominają (rzadko zatajają, lecz właśnie zapominają) powiedzieć bardzo poważne grzechy”. Warto podjąć post w intencji rzetelnego przygotowania się do spowiedzi wielkanocnej.

 

12 marca 2018 roku - starsze dzieci

Pan Jezus jest właśnie w Kanie Galilejskiej – Ewangelista celowo przypomina, że tam dokonał On przemiany wody w wino. Ale pamięć o cudzie jakby się zatarła, ludzie nie zamierzają długo pamiętać o otrzymanych darach. W Galilei Jezus jest otoczony niewierzącymi.

A jednak w tym morzu niewiary pojawił się ktoś, kto wierzy w Jezusa. Był to urzędnik królewski z Kafarnaum, który zostawił swoje umierające dziecko, żeby znaleźć Jezusa i ubłagać Go, by zechciał podjąć daleką drogę i uzdrowić mu syna.

Ks. Bukowiński podejmował dalekie wyprawy misyjne, by przygotować wiernych do Komunii świętej i udzielać innych sakramentów. Najstarsze „dziecko”, które przystąpiło u mnie do pierwszej Komunii świętej, była to pewna wdowa licząca sobie 52 wiosny życia” – napisał we wspomnieniach.

Miałem podobne doświadczenie tydzień temu: starsze „dziecko”, również wdowa, licząca 63 lata przystąpiła do I Komunii świętej. Podczas spowiedzi płakała jak „małe” dziecko. Pod wpływem tego doświadczenia zrodziły się w moim sercu pytania: czy ja pamiętam o darach otrzymanych od Pana Boga i jak to się przekłada na życie sakramentalne? Czy nie zatraciłem „małej drogi”, jaką jest dzięcięctwo Boże?

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 6 z 20