Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

5 sierpnia 2017 roku - Jesteś synem w Synu

W encyklice Lumen fidei papież Franciszek stwierdza: jeśli chcecie wprowadzić człowieka w chrześcijaństwo, nie zaczynajcie od Dekalogu, lecz od Modlitwy Pańskiej. Najważniejszym tekstem katechumenalnym jest Ojcze nasz. Najpierw kerygmat, potem wykład moralności. Pierwsze jest więc uświadomienie więzi, relacji bohatera z Bogiem, którego objawia Jezus: "Jesteś Synem Boga" - Bóg jest twoim Ojcem! Jezus nie zaczyna spotkania z człowiekiem od wypominania mu grzechów. Zaczyna - zawsze - od uświadomienia mu, kim jest, i kim jest Bóg, który go stworzył i podtrzymuje w istnieniu. Bóg jest Ojcem. Ściślej rzecz ujmując: "Tatą" - Abba; i tu nie chodzi o infantylizację wiary, tylko o charakter relacji, o jej ciepło, intensywność, czułość. Możesz Mu zaufać. Ta relacja jest źródłem Twojej godności - nieusuwalnej i nieporównywalnej z czymkolwiek innym. Żadna choroba czy niepełnosprawność niczego w tym nie mogą zmienić: jesteś obrazem Jedynego Syna Bożego. Nie jesteś w świecie przypadkiem. Nie jesteś nawet wyłącznie "owocem" miłości i decyzji swoich rodziców. Istniejesz, gdyż Bóg tego odwiecznie zapragnął, i pragnie w tej chwili. Jesteś synem w Synu.

 

4 sierpnia 2017 roku - wspaniała i prosta koncepcja życia wewnętrznego!

Nie powinienem ogarniać naraz oczyszczenia z całego mojego skażenia jako zadania do spełnienia. Ukazuje mi się to bowiem jako zadanie ponad moje siły i wtedy męczę się z sobą i zmagam z pokusą rozpaczy i zniechęcenia. Nie czuję bowiem w sobie siły do spełnienia zadania, które mi się ukazuje. Tej siły nie czuję dlatego, że Bóg nie daje łaski "na zapas", ale tylko do spełnienia zadania, które wymaga od nas chwila obecna. Jeżeli więc pojawi się we mnie trwożne pytanie: "czy dam rady, czy wytrwam", należy odpowiedzieć pytaniem: "czy potrafię wytrwać teraz, dziś, jutro?" Jeżeli odpowiedź będzie twierdząca, sprawa jest załatwiona i nie ma się o co martwić. Bo Bóg nie żąda od nas niczego więcej, jak spełnienie zadania bieżącego, jak wytrwania w obowiązku chwili obecnej. A na tę chwilę obecną zawsze daje wystarczającą łaskę - "Nie troszczcie się tedy o dzień jutrzejszy"! (por. Mt 6, 34). Jaka to wspaniała i prosta koncepcja życia wewnętrznego! (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 97).

 

3 sierpnia 2017 roku - Co jest moją sprawą, a co nią nie jest?

Muszę się lękać i wystrzegać także swoich pragnień, których przedmiotem są dobra czysto nadprzyrodzone. Wszelkie natarczywe, intensywne wołania o oczyszczenie, nawrócenie i miłość są podejrzane w swym źródle! Pogodzenie się z wolą Bożą musi dotyczyć także tempa rozwoju życia wewnętrznego, jego okresów i etapów. To wszystko nie jest moją sprawą, nie może być przedmiotem moich planów, pragnień i wysiłków. Moją sprawą jest całkowite, pokorne pogodzenie się z aktualnym stanem swego rozwoju w życiu nadprzyrodzonym. Pragnienia zaś i prośby dotyczące nowych okresów i etapów wzrostu muszą być wypowiadane z pokorą i poddaniem się wyrokom Bożym, bez natarczywego i niecierpliwego pragnienia wyjścia z siebie. (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 85). Powyższe myśli są bardzo cenne. Od nikogo nie usłyszałem tak odważnego i prawdziwego podejścia do kwestii rozwoju życia duchowego. Poleganie na własnych wysiłkach, które i tak nie prowadzą do żadnych trwałych owoców, a są jedynie budowaniem na sobie, prowadzą do całkowitego porzucenia osobistego rozwoju duchowego. To podejście totalnie zniechęca, i to do wszystkiego... i co najgorsze prowadzi człowieka do niewiary, odrzucenia i kwestionowania miłości i wiary w Boga... ważne jest rozeznawanie... owszem niektóre dziedziny życia, zwłaszcza psychiczna w bardzo dużym stopniu zależy od samego człowieka. Błędnie przerzuca się inicjatywę na Boga, co w konsekwencji prowadzi do pasma rozczarowań... bo łaska Boża nie wypełni tego, co jest dziurawe... liczymy na cudowne załatanie dziur przez Boga, kiedy On oczekuje tego od nas...

 

2 sierpnia 2017 roku - królestwo Boże

Sam Bóg może coś zdziałać w królestwie Bożym. Królestwo Boże to rzeczywistość, której nie można stworzyć, którą można tylko przyjąć. Tą rzeczywistością królestwa Bożego jest w istocie Bóg sam, który daje się człowiekowi w Jezusie Chrystusie. Zaczynam rozumieć, że Chrystus jest w królestwie Bożym Panem i Królem, który sam decyduje o wszystkim i wszystkim kieruje w najdrobniejszych szczegółach. Ja jedynie mogę wnieść do królestwa Bożego swoją wolną wolę, aby stała się ona narzędziem i wykonawcą woli Chrystusa Króla. (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 85).

 

1 sierpnia 2017 roku - wola Boża...

Wola Boża jest sama w sobie "a priori" (z założenia) najlepsza i najdoskonalsza, godna najwyższej ufności i miłości zarazem. Dla niej samej musimy ją przyjmować, a nie dopiero "a posteriori" (w następstwie) po zrozumieniu jej pożytków. Wolę Bożą musimy przyjmować analogicznie do prawd wiary. Uznajemy je za prawdziwe nie dlatego, że rozum dostrzega ich oczywistość, ale jedynie dlatego, że Bóg je objawił, mimo iż dla rozumu pozostają one tajemnicą. Na tym polega istota nadprzyrodzonej wiary. Podobnie istota nadprzyrodzonego posłuszeństwa polega na tym, aby przyjmować z pełnym poddaniem się i oddaniem dekrety woli Bożej jedynie dlatego, iż pochodzą od Boga - chociaż sens i wartość tych dekretów pozostaje dla nas tajemnicą! (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 81).

 

31 lipca 2017 roku - Ps 55, 23

Tutaj człowiek jakby rezygnuje z wszelkiej własnej inicjatywy w wysuwaniu pragnień i próśb, lecz całą swoją istotą opiera się na Bogu samym, polegając jedynie na Jego dobroci i miłości. Tę nadzieję wyrażają trafnie słowa Graduału z 3 niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego: "Przerzuć swą troskę na Pana, a On Cię podtrzyma" (Ps 55, 23). Trzeba jakby przerzucić na Boga wszelką troskę o siebie, rzucić się na ślepo w Jego objęcia, całkiem szczerze przestać troszczyć się o siebie i pragnąć czegokolwiek jakby od siebie. Jest to akt bezwzględnie pewnej nadziei i wiary, że Bóg więcej mnie kocha, niż ja mogę kochać samego siebie, że to, co On w stosunku do mnie postanawia, jest na pewno lepsze niż to, co ja mogę postanowić (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 71).

 

30 lipca 2017 roku - moje myśli a plany Boże

Skażenie mojej natury powoduje, że wszelkie myśli i plany dotyczące budowy Królestwa Bożego, jakie powstają we mnie, są wewnętrznie zatrute przez niewłaściwe odniesienie ich do siebie. Moje "ja" natychmiast lgnie do nich z upodobaniem, podchwytuje je, podtrzymuje i rozwija. Towarzyszy temu zadowolenie, że to moje, ża ja to stworzyłem, "ja" już "czuje się" wykonawcą tych wielkich planów i odbieram uznanie. Wszystko to dokonuje się spontanicznie, błyskawicznie i - co najgorsze - w sposób nie uświadomiony, w ciemnościach podświadomości. Dzięki Niepokalanej dostrzegłem znowu jasno, że myśli najświętsze i najpiękniejsze kryją w sobie straszną pokusę. Powinienem lękać się tych myśli i bronić się przed nimi. Zdradza podejrzenie źródło tych myśli okoliczność, iż z upodobaniem i uporem wciskają się one do świadomości podczas modlitwy i podczas Mszy świętej. Tym samym niszczą one modlitwę, która może istnieć tylko w świadomości czystej, całej zwróconej ku Bogu. Z tego wniosek oczywisty, że nie mogą te myśli być natchnieniem, nie mogą one pochodzić od Boga. Łaska przecież nie może przeszkadzać modlitwie i niszczyć jej! (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 69).

 

29 lipca 2017 roku - "mechanizm" roztargnień

Poznałem funkcjonowanie "mechanizmu" roztargnień na modlitwie. Polegają one w istocie swej na tym, że świadomość nasza zwraca się ku sobie, że napełnia się sobą. Ilekroć następuje "spięcie", skontaktowanie się naszej świadomości ze sobą, natychmiast gaśnie w nas światło Boże. Wtedy wymawiamy słowa modlitwy ustami, ale treść tego, co mówimy, wcale nie dociera do naszej świadomości. Nie mamy też wtedy wcale świadomości, że stoimy przed Bogiem i mówimy do Niego. Mówimy po prostu w próżnię. Ilekroć dawniej przyłapywałem się na tej całkowitej "nieobecności" wewnętrznej na modlitwie, zwłaszcza gdy odmawiałem brewiarz czy różaniec! Nieraz "męczyłem" te modlitwy, starając się jakoś dobrnąć do końca, a po skończeniu nie mogłem sobie nawet przypomnieć, czym była zajęta moja świadomość w tym czasie. Doświadczyłem też swojej straszliwej niemocy w zwalczaniu tych roztargnień. Nieraz nie skończyłem nawet jeszcze postanawiać się skupić, a już jakaś "namiętność jaźniowa" wepchnęła się do świadomości. Cała modlitwa była nieraz takim bezsilnym miotaniem się i bezskutecznym staraniem o oczyszczenie świadomości z siebie i napełnienie jej Bogiem. (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 64-65).

 

28 lipca 2017 roku - chwila obecna

Życie naturalne rozwija się jakby na płaszczyźnie, w relacji poziomej (do przyszłości); życie nadprzyrodzone natomiast w relacji pionowej (do wieczności) - dla niego wartość największą ma teraźniejszość - przez odniesienie jej i jakby zanurzeniu w Bogu. Im bardziej "zaczepiamy" chwilę obecną o Boga i wieczność, tym intensywniejsze jest życie wewnętrzne i tym doskonalsze są nasze akty. Nawet akty z natury swej odniesione do przyszłości (np. kształcenie się) mają istotną i zasadniczą wartość przez aktualne odniesienie ich do Boga. (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 64).

 

27 lipca 2017 roku - "nadprzyrodzone nastawienie"

Jak ważną rzeczą jest więc "nadprzyrodzone nastawienie" swej duszy zaraz rano, po przebudzeniu się. Trzeba od razu "przekreślić" budzące się nadzieje natury i nastawić się na wyczekiwanie Boga i Jego łaski. Trzeba tak się nastawić, aby "droga w dzień" była wychodzeniem na spotkanie z Bogiem, a nie z różnymi wydarzeniami, odpowiadającymi oczekiwaniom namiętności. Trzeba wszystkie swoje nadzieje skierować ku Bogu, trzeba je "zamknąć w sobie", zachować i skierować ku wnętrzu i nie pozwolić im wybiegać na zewnątrz - ku dobrom i wydarzeniom doczesnym. Innymi słowy, trzeba od razu z rana stanąć na "straży serca", aby Bóg był w nim pierwszy, a potem starać się Go zatrzymać i nie pozwolić wedrzeć się namiętnościom. (por. ks. Franciszek Blachnicki, Rekolekcje więzienne, Kraków 2009, s. 62).

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 6 z 16