Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

18 February 2020 - of the power of prayer

To talk to God. This is something I do every day. I talk to God about hopes and fears. I talk to God about good things for parish, people who are asking me about it. I talk to God about different ways to make the world a better place. The prayer seemed to give me something extra. The prayer is more powerful than nuclear bomb. The more you believe in whatever you are doing, the stronger the effect is going to be. But being a follower of Jesus is not all about winning. When people follow the example of Jesus, their life will be full of love, joy and peace. They will be patient, kind and good. They will be faithful, gentle and self-controlled. What if we prayed for a struggling friend? What if we could move away from prayers only for us and learn to love God by thinking about other people? That would be a big change. It is about living how God wants him to live. The most important thing I can train is my heart. I should be able to compete with more freedom, less fear and more joy. I have become better at being OK with whatever God has for me.

 

16 February 2020 - Well so that is truth

"You will be betrayed even by parents and brothers, by relatives and friends; and they will put some of you to death" (Lk 21.16).

 

15 February 2020 - suffering and forgiveness is a magnet

Cierpienie rozrywa moje serce na strzępy. Mam wrażenie, że umieram. Na dodatek wszystko miesza się ze złością i nienawiścią, które opatruję krótką modlitwą "Jesus, Son of Dawid, have mercy on me". Przebaczenie jest drogą, długą drogą... Przeraża mnie fakt, że ten proces jest tak mozolny, długotrwały i okropnie bolesny. Najtrudniej jest przebaczyć sobie samemu... najbardziej przeszkadza mi myśl, że postępowałem w dobrej wierze, szlachetnym celu. Dzisiaj pod naciskiem Bożego słowa wręcz wymusiłem na sobie nowe spojrzenie. Próbuję rewidować życie pod kątem przypowieści z Łk 20, 9-19. Bóg wielokrotnie przychodził mi z pomocą. Wysyłał swoich sług, Aniołów, ostatecznie swojego Syna po tysiąckroć razy... Niesprawiedliwość oślepiła mnie do tego stopnia, wręcz zwiodła, że tkwiłem po uszy we własnym egoizmie. Ocknąłem się, nawróciłem, ale droga do uzdrowienia wiedzie przez cierpienie i przebaczenie. Codzienne stawanie w obliczu słowa Bożego, dla mnie Prawdy, rodzi we mnie życie, aż dziw bierze, że to życie rodzi się wyłącznie z nadziei, że przetrzymam cierpienie, wytrzymam te ekstremalne warunki pustyni i ujrzę Ziemię Obiecaną. Jeśli zaś nie ujrzę, jeśli mi życia zabraknie, to mimo wszystko idę z tą obietnicą w sercu.

 

14 lutego 2020 roku - "120 uderzeń serca"

After reading once of the Gospel pass of Luke I was embarrassed by some thoughts of mine. "I tell you, to all those who have, more will be give; but from those who have nothing, even what they have will be taken away" (Lk 19.26). Have I got nothing? Have I got anything else?

W moim sercu rozgrywa się dramat. To trwa już bardzo długo. Czasami myślę, że zbyt długo. Można się do tego przyzwyczaić. Można się z tym nauczyć żyć. Wiele okoliczności w moim życiu spowodowało ten dramat. Ostatnie lata dołożyły solidnych cegiełek. Najważniejsze dzisiaj jest to, że od dwóch miesięcy doświadczam obecności Pana, niesamowitej i subtelnej jednocześnie. Dał mi tak sowicie i zamilkł. Dał mi to, czego zawsze pragnąłem; były długie okresy, że traciłem nadzieję na cokolwiek albo zmagałem się z samym sobą. I nagle przyszedł, obdarował mnie i poszedł dalej, do innych... Wszystko zgodnie z tym, co napisane w Ewangelii. Niczym więcej mnie nie przekupuje, niczego mi nie obiecuje. Dał i nie odbierze niezależnie od tego, co będzie dalej. Kiedy o tym wszystkim myślę i medytuję, mam 120 uderzeń serca.

 

13 February 2020 - keep going

Years turn into weeks. How quick they pass. The time is going quickly, the eternity is waiting. I was very glad, when I heard this advice: "If you hear the dogs, keep going. If you see the fiery torches in the forest, keep going. If there's shouting after you, keep going. Do not ever stop. Keep going. If you want a taste of freedom, keep going". If you want a life of full of unconditional love, keep going. I recognized that God spoke to me and helped me. I have told him hundred of times a day through a long of part of my life: "Jesus, Master, have mercy on me!" I do not know where shall to go or what shall to do, but I expect you to lead me.

 

12 lutego 2020 roku - moje wszystko

Eucharystia jest dla mnie wszystkim. Spowiedź jest dla mnie wszystkim. Pismo Święte jest dla mnie wszystkim. Różaniec jest dla mnie wszystkim. Te "cztery" tętnice stanowią o mnie. Są moją tożsamością, są Chrystusem, który mnie kocha totalnie. Jego życie tętni we mnie. Jego prawda uświęca mnie. Jego obecność przemienia mnie. Jestem spełniony i szczęśliwy w moim prostym życiu. Nikogo i nic nie potrzebuję... On jest dla mnie wszystkim. Moim najskrytszym marzeniem jest nie tyle "odwzajemniać", co spełniać Jego zamysły i obietnice. Być spełnionym w tym, czego On chce i pragnie ode mnie.

I have understood deeply Jesus 's promise by his words: "We are worthless slaves, we have done only what we ought to have done!" (Lk 16.10b). I was very angry, because of I'm nobody and nothing for other priests. I wanted to go to college very much. It was my last English class, but I didn't go there. Nobody asked me what want I do? Everybody tell me what should I do, but I'm against it. When I read his words, my selfish was broken. I can't to do what I want, because I will not worthless slave. That's true. I trust Jesus, because only he loves me. Nobody loves me as well as Jesus.

Человек это существо очень хрупкое, но все таки мы иногда больше располагаемся на человека. Я убедился в этим во время подготовки к крещению. Похвально, что родители заботятся о самым ценным для своих детей, но сами молятся только дома. Нет времени на воскресную Мессу. Молимся дома! Покраснели, когда я спросил: Вы молитесь ежедневно? Будет дом, машина... придем к Богу! Господи, извини, что у нас часто все на оборот. Мы все перепутали, но ты все ждешь нас и не теряешь терпения.

 

10 February 2020 - Last week

I don’t feel better because of leaving Sheffield. I’m not certain should I go or should I stay here. When I was in Poland, I was happy. When I lived in Kazakhstan, I was happy too. I have been living here for 8 months and I still happy. If I stayed in the UK, I would live in Sheffield. It’s not matters where I live. My life is perfect when I do what God wants for me.
I calm down, because way and goal mean the same. The way and the goal mean the same because of people. I meet wonderful people everywhere. Sometimes my life is like a train. The train arrives in the station, a new people get on, no one gets off then the train departs...

 

9 February 2020 - change myself by forgiveness

The forgiving is not easy to anyone. Talking about forgiveness causes strong emotions - both in people who choose to forgive and in people who do not forgive. Forgiveness is a process that only work if people freely chose it. I believe in forgiveness like a lot of other people. Forgiveness is not saying that what happened was okay. It is being able to say in my heart that I accept what has happened. And I will not let it stop me living a life or seeing humanity in the person who has hurt me. Forgiveness means that I don't want revenge. Revenge is a basic human desire. It is the animal part of man. So I don't want to hurt my enemy in return. Forgiveness lacks substance as an answer to extreme situations... I have to win some sort of victory over the people who have hurt me. That strength is to keep on living, to keep on valuing life. Forgiveness looks different in every situation. It requires justice. It is a process of grace. Sometimes it means every day deciding to forgive again. It's certain that forgiveness is difficult, costly and painful. But it has the possible ability to completely change myself.

 

5 lutego 2020 roku - żyje we mnie Chrystus, czy stary Izraelita?

Bóg musiał mnie okaleczyć, bo inaczej to był przepadł całkowicie... Zrozumiałem jedną ważną rzecz, a mianowicie nie mogę być dla jednych bardziej, a dla drugich mniej... mam być dla wszystkich jednakowo, co nie znaczy po równo... nie chodzi o to, żeby wszystkim poświęcić ten samą ilość czasu, uwagi, wysiłku. Czasami komuś trzeba towarzyszyć przez dłuższy czas, komuś innemu wystarczy jedno spotkanie. Być jednakowo rozumiem następująco: nikogo nie wyróżniać, nikogo nie umniejszać... nikogo nie faworyzować, nikogo nie dyskryminować... tylko tyle, albo aż tyle... czasami to, co wydaje się takie proste, może okazać się bardzo trudne, czy wręcz pułapką, która oślepia całkowicie... W moim życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, a jeśli się dokonuje zbyt późno to właśnie dlatego, że jestem głupiutki... dzisiaj uderzyły mnie, w konsekwencji pracowały we mnie słowa Chrystusa: "kto przykłada rękę do pługa, niech się wstecz nie ogląda". Chwilami mam wrażenie, że mnie nie starcza... wciąż żyje we mnie stary Izraelita, który tęskni za cebulą i czosnkiem, których i tak nigdy nie otrzymywał w Egipcie... Te momenty potencjalnie są niebezpieczne, ale bez nich zapomina się o Izaaku, którego Bóg mi podarował... Izaak jest symbolem tego, co jest niemożliwe i tego, co jest największym i najgłębszym pragnieniem serca. Obecnie nie mam o nic żalu, jedynie dziękuję za cierpienie, okaleczenie, utratę tego, co wydawało mi się wartością, a co wówczas wartością być przestało. Przyłożyłem rękę do pługa... w Ewangelii jest mowa o jednej ręce... czemu nie obie? Obie mogą się zmęczyć jednocześnie? Jeśli jedna się zmęczy, to druga jest w zapasie? Nie wiem... myślę, że niebawem się przekonam... nie ufam sobie, ale lubię się uczyć na własnych błędach. Czasami nie jestem konsekwentny, ale to pewnie wynika z tego, że brakuje mi tej mądrości Bożej... całkowitego posłuszeństwa... Pociesza mnie fakt, że Abraham spotkał Boga w 49 roku życia... (wg apokryfów). Czemu w tym wieku? Ponieważ w przeddzień jubileuszu wiedział doskonale, czym jest nienawiść, grzech, upadek... ale miał też doświadczenie przebaczenia, spełnienia, osiągnięć... jedno i drugie składa się na dojrzałość.

 

4 February 2020 - "You will be hugely missed"

In the evening was a party at restaurant Noodle Doodle. Why there? Joseph, leader our group said me that Malesia food is closer to Kazakh food. It was very kind of him. This evening was wonderful. There were 24 people. I was embarrassed and astonished when I'm aware that this short period in Sheffield has been brought so a lot of good friends. I'm deeply moved wishes from a few people: "It has been such a joy and blessing to have you with us in Sheffield at St. Marries Cathedral. Thank you so much for your vacation, your service and your example of faith!" (Emily, Brayan and baby James); "Many thanks for all you have done during your time at Sr. Marries in leading the spirituality of the community here. Wish you could stay with us! I have found you most prayerful in your leadership and celebration of the Mass and personally very insightful and helpful as a confessor". (Fiona)

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 20