Kalendarium - refleksja z przestrzeni wiary, nadziei i miłości

1 marca 2018 roku - "Rosja jest jak suchy step..."

Dzisiejsza Ewangelia podaje tylko imię żebraka – Łazarz. Bogacz występuje w niej jako bezimienny. Zazwyczaj jest odwrotnie: imiona wielkich tego świata są wszystkim znane, anonimowość to los ludzi ubogich. Jednak Bóg zna całą prawdę o każdym z nas, dlatego Jego sądy o nas różnią się, nieraz radykalnie, od sądów ludzkich. Bożą prawdę o bezimiennym bogaczu wspaniale wyraził prorok Jeremiasz porównując go do dzikiego krzewu na stepie… Zaintrygował mnie step, który od razu skojarzyłem ze stepem kazachskim. W tutejszych warunkach klimatycznych step porastają głównie trawy, drzew jest bardzo mało, a częste są obszary nagiego piasku. Step Kazachski jest największym obszarem suchego stepu na świecie.

Tak więc dzisiejsze Słowo Boże przypomina mi profesjonalnego rzeczoznawcę. Dokonuje rzetelnej rewizji i oceny tego, kto nadzieję pokłada w człowieku i w swoim ciele upatruję siłę. Boże słowo określa kogoś takiego bezimiennym i nieurodzajnym. Ks. Bukowiński nazywał taki stan niewiarą, ale też nigdy nie wątpił, że okres ateizmu w ZSRR się zakończy. Często powtarzał: "Rosja jest jak suchy step. Wystarczy rzucić iskrę a zapłonie wiara i nadzieja".

 

26 lutego 2018 roku - „serce dla ubogich”

W moim sercu pobrzmiewa wezwanie z dzisiejszej Ewangelii Łukaszowej: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec was jest miłosierny”. W zapisie św. Mateusza temu wezwaniu odpowiada zdanie: „Bądźcie więc wy doskonali, jak Ojciec wasz jest doskonały” (Mt 5, 48). Podobnie. Ale jednak nie tak samo.

Świętemu Łukaszowi szło zapewne o coś więcej niż tylko o „ocieplenie wizerunku” Pana Boga. Oddając słowo „doskonałość” pojęciem „miłosierdzie”, nie chciał niczego zawężać, przeciwnie, chciał trafić w samo sedno.

Rozumienie miłosierdzia w szczególny sposób zakodowane jest w jego łacińskim określeniu: misericordia. Wpisane są weń dwa słowa: miser – „ubogi” oraz cor – „serce”. Misericordia znaczy „serce dla ubogich”. Dla tych, którzy nie mają, znaleźli się w bardzo „mizernych okolicznościach”. W kontekście tego dzisiejszego wezwania dotarło do mnie, że powodem zesłania ks. Władysława na Wschód było „serce dla ubogich”. Ks. Kuczyński napisał, że „pierwsze aresztowanie Władzia nastąpiło wtedy, gdy parafianom wywożonym z Łucka na Sybir w 1940 roku podawał do wagonów żywotność wraz z moją książeczką do nabożeństwa. Z dworca zabrano go wprost do więzienia. Został skazany na 8 lat więzienia.

 

25 lutego 2018 roku - "W naszych warunkach wszystko zależy od rodziny"

Ks. Władysław Bukowiński został ogłoszony błogosławiony dnia 11 września 2016 roku w Karagandzie. Tym samym Kościół potwierdził, że ks. Władysław spełnił się jako człowiek, spełnił się jako kapłan. Dodam również, że spełnił się jako duszpasterz rodzin.

Dzisiejsza niedziela w naszej parafii obchodzona jest jako święto rodziny. W tym dniu Eucharystia ofiarowana jest w intencji rodzin naszej parafii, rodzin mieszkających na terenie naszego miasta, a także rodzin nawiedzających nasze sanktuarium Maryi, Królowej Rodzin. Po Mszy świętej – idąc za przykładem ks. Bukowińskiego – następuje specjalne błogosławieństwo rodziców razem z dziećmi. Modlitwa błogosławieństwa scala jedność rodziny, ale jednocześnie chroni rodzinę przed podziałem, rozłamem, innymi niebezpieczeństwami.

Duszpasterstwo rodzin jest priorytetowe w naszej parafii. Praktykujemy wiele innych form posługi dla rodzin. Nawiąże do nich w kolejnych rozważaniach. Zaczynem obecnego kształtu duszpasterstwa rodzin jest – jak sam o sobie mówił – nasz „domokrążca” ks. Władysław Bukowiński, który w jednym z listów napisał: „W naszych warunkach wszystko zależy od rodziny. Jeżeli rodzina jest słaba, to wiara ledwo wegetuje. Jeżeli jednak rodzina jest pobożna, to wiara w niej pomyślnie się przekazuje z pokolenia na pokolenie”.

 

24 lutego 2018 roku - "nie dałem się nigdy zatruć nienawiścią"

W trakcie pracy w ZSRR bł. Władysław Bukowiński był trzykrotnie więziony i spędził w łagrach łącznie 13 lat, 5 miesięcy i 10 dni. Czytając wspomnienia z obozu uświadomiłem sobie, jak w nieludzkich warunkach żyli trafiający tam ludzie, często niesprawiedliwie skazani. Powody aresztowania ks. Bukowińskiego były również błahe i wyssane z palca. W kontekście dzisiejszej ewangelii o miłości nieprzyjaciół zrodziło się we mnie pytanie: jak ks. Władysław radził sobie z miłością nieprzyjaciół?

W swoich Wspomnieniach z Kazachstanu pisał: „Dla mnie Chrystusowe przykazanie miłości nieprzyjaciół nie jest jakąś piękną utopią, lecz czymś w najwyższym stopniu realnym i życiowym”. W innym miejscu swoich wspomnień dodał: „Zdaję się, że nie dałem się nigdy zatruć nienawiścią i że miłość nieprzyjaciół nie była samą tylko piękną teorią w mym życiu na wschodzie”.

Na podstawie jego wspomnień i świadectwa ludzi potwierdzających jego słowa mogę powtórzyć raz jeszcze – ks. Władysławie jesteś wzorem dla mnie, liczę na Twoje wstawiennictwo.

 

23 lutego 2018 roku - Rodzina jest szkołą przebaczenia

Pewien ojciec opowiadał, jak to jego kilkuletni syn pożalił się na kolegów, którzy mu dokuczali. Kiedy skończył, ojciec zaproponował synowi wspólną modlitwę o wyzbycie się urazów i uprzedzeń. Rozczarował tym swojego syna, bo ten spodziewał się, że tato swoimi muskułami rozprawi się z jego wrogami.

Przebaczenie to darowanie komuś winy. Greckie słowo przetłumaczone w Biblii na „przebaczenie” dosłownie znaczy „pozwolić odejść”, podobnie jak ma to miejsce w sytuacji, gdy ktoś nie żąda spłaty zaciągniętego długu. Jezus użył tego porównania, kiedy uczył swych naśladowców modlić się: „Przebacz nam nasze grzechy, bo my sami też przebaczamy każdemu, kto jest winny wobec nas” (Łukasza 11:4).

Kochane Rodziny! Przebaczenie nie oznacza udawania, że nic nie zaszło. Uraza, uprzedzenie nigdy nie powinny nocować w domu. Zanim położysz się spać, poproś o przebaczenie. Jeśli nie stać cię na to, ofiaruj w tej intencji dzisiejszy post. Do wstrzemięźliwości od mięsa dodaj modlitwę i dzieło miłosierdzia, a przebaczysz jeszcze przed Zachodem Słońca. Rodzina jest szkołą przebaczenia.

 

22 lutego 2018 roku - Duch wyrwał Jezusa

W Ewangelii z I niedzieli Wielkiego Postu usłyszeliśmy, że Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Chyba nie uczynił tego w sposób grzeczny. W greckim tekście Ewangelii użyto słowa, które po polsku znaczy „wyrwał”. Duch wyrwał Jezusa z rodzinnego domu, spod opieki troskliwej Matki. Ks. Jan Twardowski komentując tę fragment napisał, że Duch czasem niegrzecznie może nas wyrwać z naszych schronów, ale zawsze po to, żeby ukazać wielkie Boże sprawy. Bł. Władysław Bukowiński w liście do przyjaciela Mietka zdemaskował jeden z takich schronów: „U mnie na czele walki duszpasterskiej wysuwa się alkoholizm, wręcz zabójczy dla życia małżeńskiego i rodzinnego”.

Do parafialnej Księgi Trzeźwości wpisało się już 25 osób. Ci ludzie zobowiązali się do całkowitej abstynencji na czas trwającego Wielkiego Postu z nadzieją w sercu, że ta ofiara wyrwie chociażby jednego człowieka z uzależnienia.

Drogi Czytelniku!

Gdybym cię zwyczajnie poprosił o podjęcie takiego wyrzeczenia, to uczyniłbym to w sposób grzeczny. Wzywam Cię do całkowitej abstynencji od napojów alkoholowych na czas Wielkiego Postu.

 

20 lutego 2018 roku - "Jestem ustawicznie domokrążcą"

Odkryłem związek pomiędzy św. Pawłem a bł. Władysławem Bukowińskim. Obaj organizowali podróże misyjne.

Ks. Bukowiński odbył, jak sam pisał, „osiem wielkich wypraw misyjnych”: m.in. do Turkmenistanu. „Jestem ustawicznie domokrążcą. Całe moje duszpasterstwo dokonuje się w cudzych domach. Mszę św. w naszych warunkach trzeba odprawiać raniutko lub wieczorem”.

Kościół w Turkmenistanie promieniuje dzisiaj ufną, a w konsekwencji żywą wiarą. Ojciec Andrzej Madej, tamtejszy misjonarz opowiadał, jak to po zajęciu miejsca w samolocie, stewardessa zauważyła krzyż na jego koszuli. Uśmiechnęła się i zapytała: i co… pomaga? Na to Ojciec Andrzej: Kochana! Nie to słowo… On zbawia… Jezus jest moim Zbawicielem.

Ks. Władysław Bukowiński był głęboko przekonany, że wszystkie nawet najbardziej bolesne sprawy nabierają sensu w Ofierze Chrystusa. Msza święta jest źródłem ufnej, a w konsekwencji żywej wiary.

 

 

19 lutego 2018 roku - "Życie nasze jest mimo wszystko bardzo piękne"

Przedwczoraj cytowałem wypowiedź ks. Eliasza Głowackiego. Zaświadczył on wobec zebranych w Murafie kapłanów, że w ks. Bukowińskim znalazł człowieka – wzór dla siebie. Zachował się protokół z tego spotkania. Moją uwagę przykuła reakcja ks. Władysława – uczestnika tego spotkania – który po zakończeniu przemówienia wygłoszonego przez ks. Eliasza, podziękował i zaśpiewał studencką piosenkę: „Kto się nie chce uczyć, egzaminy składać, niech szewcem zostanie”. Posypały się oklaski, lecz w duszy słuchaczy pozostała zaduma. Mimo pogody ducha i humoru widać było, że ksiądz Władysław był chory, nawet przy posiłkach ogarniała go senność. W ciągu dnia dwa lub trzy razy musiał się położyć i wypocząć. Nigdy się nie skarżył i nie narzekał. Za najdrobniejszą przysługę dziękował.

Wśród słuchaczy Radia są również osoby chore. Dedykuje wam fragment z listu ks. Władysława adresowanego do przyjaciela Stasia: „Biorąc pod uwagę, że czas wydaje się być krótki, a konieczności życiowe są naprawdę ekstremalne – pracuję jeszcze, póki jako tako służy zdrowie. Nie przejmuję się za bardzo chwiejnością tego zdrowia, tylko cieszę się każdym dniem przeżytym w zdrowiu i pracy. (…) Życie nasze jest mimo wszystko bardzo piękne. Dla niego warto nawet i zachorować, choć może tak źle nie będzie”.

Ufam, że chorym te słowa dodają otuchy, rozpromienią wasze oblicza i sprawią, że swoje cierpienie ofiarujecie w intencji „małej trzódki na Wschodzie”.

 

18 lutego 2018 roku - Tajemniczy Bolcio i solidna modlitwa wstawiennicza

Wspomniałem, że ks. Władysław Bukowiński miał pośredni związek z Opolem. W liście adresowanym do ks. Stanisława Kobyłeckiego z dnia 13 lutego 1974 roku przeczytałem takie zdanie: „Zmartwiła mnie wiadomość o chorobie Bolcia. Jest to człowiek bardzo jeszcze potrzebny, którego zastąpić byłoby bardzo trudno. Pamiętam o nim w modlitwie”. Kim jest ten tajemniczy Bolcio? Otóż ks. Władysław swoją korespondencję prowadził niezwykle mądrze i roztropnie, bowiem zdawał sobie sprawę, że jego list są dokładnie sprawdzane, stąd też niejednokrotnie używał imion lub określeń znanych jedynie adresatom, np. ks. Arcybiskupa Kominka nazywał „Bolcio”.

Tajemniczy Bolcio, czyli Bolesław Kardynał Kominek w 1945 roku był mianowany administratorem apostolskim Opola; stworzył podstawy do powołania w późniejszych latach diecezji opolskiej. Jego działalność spotkała się z niechętnym przyjęciem władz komunistycznych. Został zmuszony do opuszczenia Opola, przebywał w Krakowie oraz w Sierszy.

Ks. Bukowińskiego fascynowała determinacja, hart ducha Kardynała Kominka, zresztą w każdym człowieku dostrzegał jakiś potencjał, co chętnie podkreślał chociażby w swoich listach. Zmartwiła go choroba założyciela Kościoła, którego stolica jest obecną siedzibą radia Doxa. Zmartwienie przerodziło się w solidną modlitwę.

Drogi czytelniku!

Odmów teraz modlitwę przez wstawiennictwo bł. Władysława Bukowińskiego, wypowiedz imię człowieka, który potrzebuje szczególnej łaski:

 

Boże Ojcze, który zleciłeś duszpasterską posługę

Twemu słudze Ks. Władysławowi

nawet w więzieniach i łagrach,

obdarzając go wielką wiarą, odwagą i przebaczającą miłością,

udziel i mnie tych samych darów,

potrzebnych do życia Ewangelią we współczesnym świecie.

Za przyczyną Twego Sługi wysłuchaj moją modlitwę w intencji…

i obdarz go łaską, której tak bardzo potrzebuje.

Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.

 

17 lutego 2018 roku - głodnych nakarmić

Dzisiaj – idąc za propozycją zeszytu formacyjnego – realizujemy pierwszy uczynek miłosierdzia względem ciała – głodnych nakarmić. Wzruszyło mnie świadectwo ks. Eliasza Głowackiego, który przebywał w obozie razem z bł. Władysławem Bukowińskim. W czasie spotkania z księżmi w październiku 1974 roku w Murafie wspaniale pokazał wyobraźnię miłosierdzia ks. Bukowińskiego, która dzisiaj znajdzie swoich naśladowców wśród słuchaczy – jestem o tym przekonany.

Oto świadectwo ks. Eliasza Głowackiego: „W tym piekle zła, niesprawiedliwości, krzywdy, bólu i cierpienia szukałem człowieka – wzoru dla siebie. Tym wzorem człowieka i kapłana był dla mnie przez 9 lat w łagrach i pozostanie na zawsze tutaj obecny ksiądz Władysław Bukowiński. Wysoki, wychudły, w lichej odzieży, lecz zawsze pogodny i uśmiechnięty. Widziałem go powracającego z pracy z klocem drzewa na ramieniu, chociaż nie wszyscy nieśli drzewo. Chciałem jak najprędzej nawiązać kontakt osobisty, lecz to sprawa niełatwa, zawsze był otoczony współwięźniami, o coś pytał, odpowiadał na pytania, tłumaczył, pocieszał, nieraz powiedział żartobliwe słówko. (…) Nie tylko słowem głosił miłość, ale czynem praktykował na co dzień. Pomagał innym nosić drzewo, dzielił się skromną porcją chleba, oddawał innym cieplejszą bieliznę, nie patrząc na narodowość lub pochodzenie. Kiedy bliżej go poznałem, starałem się go naśladować. Kontakty z nim podtrzymywały mię na duchu, zrozumiałem wartość cierpienia, dzięki czemu nie załamałem się – owszem, wzrosła we mnie wiara i nadzieja lepszego jutra.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 16